Przechadzając się często wzdłuż pawilonów na Al. Jana Pawła II przez długi czas nie mogłam dostrzec nic oprócz sex shopów, salonów z sukniami ślubnymi oraz kebabami i chińczykami. Miejsce niby pełne lokalów gastronomicznych z jedzeniem, ale niestety mało mnie zachęcały aż do czasu..... aż do czasu otwarcia niedawno (2 miesiące ) PANA ZIEMNIAKA ! :) Gdy tylko dowiedziałam się o tym miejscu mój entuzjazm wywołały po pierwsze pieczone ziemniaki, które kocham całym sercem, a których w Warszawie właściwie nie ma a po drugie nadzieja, że w końcu w tym miejscu będzie działo się coś fajnego.
Pobiegłam sprawdzić. Pierwsze pozytywne wrażenie to wnętrze, choć małe urządzone przyjemnie i estetycznie, drugie to bardzo sympatyczna obsługa, widać, że zaangażowana w pieczenie swoich ziemniaków :) Po trzecie menu - ilość dodatków, które można dobrać do ziemniaka wprawiła mnie w osłupienie i zawroty z głowy, nie mogłam się zdecydować.
Można zamówić 2 wielkie ziemniaki z masłem i serem za 6 zł lub dobierać do nich niesamowite dodatki od 4 do 8 zł ( cena dodatku na dwa ziemniaki ) i dodatkowo każdy ziemniak może być z innym dodatkiem (szaleństwo). Dodatki od twarożków, masła i oliwy smakowe, fetę, tuńczyka po sos boloński , bigos czy kurczak w sosie kurkowym - cała masa pysznych dodatków, a na dodatek odniosłam wrażenie, że ich kompozycje się zmieniają bardzo często a nawet codziennie:)
Podsumowując miejsce oceniam bardzo pozytywnie. Ziemniaki smakują wyśmienicie ja najadłam się już jednym połowę drugiego zjadłam z łakomstwa i byłam najedzona do końca dnia.
Jest też menu lunchowe (pon.-piątek. 11:00-16:00, 16 zł, dwie opcje : 2 ziemniaki z różnymi dodatkami plus surówka i napój, lub jeden ziemniak z dodatkiem, zupa, surówka i napój) a ziemniaki można zamawiać na wynos w obrębie 5 km.
Miejsce jedyne takie w Warszawie, serdecznie polecam !
http://www.facebook.com/panziemniakwarszawa
Alicja Jurkowska
środa, 3 października 2012
niedziela, 30 września 2012
TA OSTATNIA NIEDZIELA
LAMPA NA NIEBIE, OSTATNIE CHWILE ZE SŁONECZNĄ POGODĄ. A CO W STOLICY
W TAKIM RAZIE MOŻNA PODZIAŁAĆ?? :
Szalone Dni Muzyki, a dziś chyba najbardziej szalony dzień festiwalu, bo koncerty dosłownie co parę minut.
http://www.szalonednimuzyki.pl/koncerty/3-day/
Już od 10.00 do 21.30 możecie zatopić się w rosyjskiej muzyce. Bilety 5, 7, 10 zł, Teatr Wielki - Opera Narodowa.
Dalej mamy ostatnie Salony Poezji w Łazienkach Królewskich.
W klasycystycznej scenerii Starej Pomarańczarni znani aktorzy polscy przeczytają we wrześniu pierwszą i drugą część epopei narodowej – Pana Tadeusza. Każdemu ze spotkań towarzyszyć będzie akompaniament muzyczny grany na żywo.
30.09 – Adam Mickiewicz Pan Tadeusz, księga II
czyta: Zbigniew Zamachowski, fortepian: Maciej Piszek
Liczba miejsc ograniczona (obowiązują wejściówki rozdawane w dniu Salonu od g. 9:00 w kasach Muzeum). Wejście do Starej Pomarańczarni od godz. 11:30
źródło: Łazienki Królewskie
O godzinie 15:00 spacerowo po Nowym Mieście. Poznacie odpowiedzi na pytania:
http://www.skarbywarszawy.pl/
A wieczorkiem:
POPIÓŁ I DIAMENT
wstęp wolny
W TAKIM RAZIE MOŻNA PODZIAŁAĆ?? :
Szalone Dni Muzyki, a dziś chyba najbardziej szalony dzień festiwalu, bo koncerty dosłownie co parę minut.
http://www.szalonednimuzyki.pl/koncerty/3-day/
Już od 10.00 do 21.30 możecie zatopić się w rosyjskiej muzyce. Bilety 5, 7, 10 zł, Teatr Wielki - Opera Narodowa.
Dalej mamy ostatnie Salony Poezji w Łazienkach Królewskich.
W klasycystycznej scenerii Starej Pomarańczarni znani aktorzy polscy przeczytają we wrześniu pierwszą i drugą część epopei narodowej – Pana Tadeusza. Każdemu ze spotkań towarzyszyć będzie akompaniament muzyczny grany na żywo.
30.09 – Adam Mickiewicz Pan Tadeusz, księga II
czyta: Zbigniew Zamachowski, fortepian: Maciej Piszek
Liczba miejsc ograniczona (obowiązują wejściówki rozdawane w dniu Salonu od g. 9:00 w kasach Muzeum). Wejście do Starej Pomarańczarni od godz. 11:30
źródło: Łazienki Królewskie
O godzinie 15:00 spacerowo po Nowym Mieście. Poznacie odpowiedzi na pytania:
- Gdzie miał miejsce atak królobójcy?
- Skąd od 301 lat wyrusza na Jasną Górę Warszawska Pielgrzymka Piesza?
- Gdzie mieszkał czarodziej?
- Gdzie pijali wina królowie, książęta i perski szach?
- Dlaczego kościół Panny Marii powstał w ciągu jednego roku?
- Gdzie wychowywała się Maria Skłodowska-Curie?
http://www.skarbywarszawy.pl/
A wieczorkiem:
Kino Plenerowe Kino Perła
przy klubie Utopia - ul. Kredytowa 9POPIÓŁ I DIAMENT
wstęp wolny
niedziela, 9 września 2012
TRATORIA TOSCANA - czyli pyszna pizza na Chłodnej
Będzie krótko i na temat.
Jeżeli szukacie dobrego włoskiego jedzenia trochę dalej niż w samym centrum a dokładniej w okolicach ul.Chłodnej na bliskiej Woli polecamy Tratorie Toscane na ul.Chłodnej 15, schowaną w jednym z dużych bloków.
Wnętrze bardzo przytulne idealne na kameralną randkę. W sezonie cieplejszym przyjemny ogródek. Obsługa trochę specyficzna, ale można sie przyzwyczaić.
Włoskie przystawki, duży wybór makaronów , ale przede wszystkim pizza - na cienkim cieście z całą masą dodatków do wyboru, również z owocami morza i jajkiem sadzonym. Duża, dla dwóch osób idealna. Jena z lepszych jakie jadłam w Warszawie.
Jak będziecie w tej okolicy wpadnijcie koniecznie.
Jeżeli szukacie dobrego włoskiego jedzenia trochę dalej niż w samym centrum a dokładniej w okolicach ul.Chłodnej na bliskiej Woli polecamy Tratorie Toscane na ul.Chłodnej 15, schowaną w jednym z dużych bloków.
Wnętrze bardzo przytulne idealne na kameralną randkę. W sezonie cieplejszym przyjemny ogródek. Obsługa trochę specyficzna, ale można sie przyzwyczaić.
Włoskie przystawki, duży wybór makaronów , ale przede wszystkim pizza - na cienkim cieście z całą masą dodatków do wyboru, również z owocami morza i jajkiem sadzonym. Duża, dla dwóch osób idealna. Jena z lepszych jakie jadłam w Warszawie.
Jak będziecie w tej okolicy wpadnijcie koniecznie.
Alicja Jurkowska
TO TU - CHIŃSKA PIEROGARNIA NA SASKIEJ
Szukając nowych kulinarnych wyzwań i prawdziwej azjatyckiej kuchni w Centrum Warszawy znalazłam coś naprawdę prosto z Chin.
Na ul. Niekłańskiej 33 na Saskiej Kępie wśród mało eleganckich pawilonów znajduje się bar To Tu - czyli chińska pierogarnia. Przez to, że jest wśród pawilonów, a jego wielkość jest mikroskopijna - kuchnia i parę krzesełek + mały ogródek przed wygląda jak żywcem ściągnięty z Chin.
Kucharz to prawdziwy Chińczyk z Mandżuri, który wraz z kobietą tego samego pochodzenia lepi pierożki według starej chińskiej receptury. Zanim przejdę do pierogów zacznę od sałatek jest ich spory wybór z algami, ogórki z czosnkiem..... ja zamówiłam sałatkę pikantną za 5 zł. Była jedyna w swoim rodzaju ze świeżym imbirem, kapustą pekińską i chili - nigdy takiej nie jadłam i już jak jej spróbowałam wiedziała, że znajdę tu prawdziwe chińskie jedzenie.
Do picia duży wybór specyfików sprowadzanych z daleka. Ja zamówiłam herbatę zieloną z aromatem ryżowy, sprowadzaną z Tajlandii. Może źle trafiłam, ale naprawdę była okropna - trochę jak jakaś śmierdząca skarpeta :)
Alicja Jurkowska
Na ul. Niekłańskiej 33 na Saskiej Kępie wśród mało eleganckich pawilonów znajduje się bar To Tu - czyli chińska pierogarnia. Przez to, że jest wśród pawilonów, a jego wielkość jest mikroskopijna - kuchnia i parę krzesełek + mały ogródek przed wygląda jak żywcem ściągnięty z Chin.
Kucharz to prawdziwy Chińczyk z Mandżuri, który wraz z kobietą tego samego pochodzenia lepi pierożki według starej chińskiej receptury. Zanim przejdę do pierogów zacznę od sałatek jest ich spory wybór z algami, ogórki z czosnkiem..... ja zamówiłam sałatkę pikantną za 5 zł. Była jedyna w swoim rodzaju ze świeżym imbirem, kapustą pekińską i chili - nigdy takiej nie jadłam i już jak jej spróbowałam wiedziała, że znajdę tu prawdziwe chińskie jedzenie.
Do picia duży wybór specyfików sprowadzanych z daleka. Ja zamówiłam herbatę zieloną z aromatem ryżowy, sprowadzaną z Tajlandii. Może źle trafiłam, ale naprawdę była okropna - trochę jak jakaś śmierdząca skarpeta :)
Pierogi są normalne małe i Baozi - na słodko i słono z mięsem - 4 wielkie. Pierogów normalnych jest 8 - z mięsem, warzywami, krewetkami..... ja zmówiłam z warzywami i Baozi z mięsem.
To co najbardziej mi się podobało w pierogach to sposób ich podania w bambusowych koszach z pałeczkami i sosem sojowym do maczania - rewelacja.
Pierogi pyszne a sos sojowy do nich zmienia zupełnie smak pieroga w chińskiego pieroga. 12 zł pierogi normalne a 15 zł wielkie Baozi. Dla tych, którzy jak ja szukają trochę Azji w Warszawie gorąco polecam :) Samo miejsce i jego kuchnia jest naprawdę niesamowite, przez chwilę poczułam się jak w Chinach :D www.chinskapierogarnia.pl
Alicja Jurkowska
środa, 5 września 2012
PLAC WILSONA - NOWA ODSŁONA
Dawno nie byłam na Placu Wilsona. Widać, że okolica cały czas się zmienia. Przedpołudniowy spacer zaliczam do bardzo udanych i owocnych. Jedno jest pewne na Wilsona się nie ponudzicie:)
Zaczęłam od krańca z przystankiem Bochomolca.Jak chcecie szybko wpaść po małe co nie co, to polecam piekarnio - cukiernię W.Czubak. Mają przepyszne, piękniste śniadaniowe słodkości, duży wybór chleba np o obniżonej zawartości sodu czy węglowodanów, masę drożdżówek i lody. A wszystko jest świeże i smaczne.
Po odwiedzinach Czubaka nabrałam ochoty na więcej i skręciłam lekko w prawo w kierunku Potockiej. Pod bordowymi baldachimami możecie znaleźć kilka atrakcji. Od razu moje oko przyciągnęła Mydlarnia u Franciszka.
Nawet nie wyliczę, ile tam naturalnych kosmetyków. Oleje, kremy, peelingi, maski, szampony, mydła z różnych stron świata, zwłaszcza z Bliskiego Wschodu. Ja zakupiłam mydło z Syrii z pszenicy, oleju migdałowego i jestem super zadowolona. Są nawet takie "rarytasy" jak błoto z Morza Martwego. Duży wybór, ceny różne, jednak kosmetyki te są bardzo wydajne i warto czasem zainwestować o parę złotych więcej. Można tez wziąć udział w comiesięcznym konkursie, wypełnić na miejscu krzyżówkę i wygrać niezłe nagrody.
Bawiłam się tam super i mogłabym siedzieć w Mydlarni z pół dnia wąchając ręcznie robione balsamy, których nazw nie spamiętałam, a które były obłędne. Jednak tak burczało mi w brzuchu, że musiałam wyjść, zwłaszcza, że wcześniej zauważyłam Terefere...
Plac Wilsona 4 lokal 103 :) http://www.terefere.com.pl/
Małe, przytulne, klimatyczne bistro i rzeczywiście podają tam bystro, a do tego miło i ciepło. Zamówiłam zestaw śniadaniowy i to było dobre :) 18 zeta. Poza tym mają naprawdę duże spektrum kulinarne - od bogatych zestawów śniadaniowych, po przekąski, zupy, makarony, sałaty i dania główne, kończąc na wszelkiej maści napojach i deserach. Przyjemnie siedziało mi się z kawusią łapiąc ostatnie promienie lata...
Po pożywnym i pysznym śniadaniu, gdzie do dziś wspominam smak konfitury jagodowej, chciałam więcej Wilsona!! Pewnie nie zaskoczę starych wyjadaczy pokazując Music Media...
Na maksa oldschoolowy sklep muzyczny. Niezły klimat, jak z lat 90'. Tam czas się zatrzymał. Różności dostaniecie: płyty ofkors, plakaty i na pewno informacje od Pana, który też tam już pewnie długo urzęduje:)
Dalej zajrzałam do "nowej - starej" Kawalerki. Teraz to lounge bar & restaurant. Mickiewicza 27
Rozkręcają się z nowym menu, bogatszym, ciekawszym. Fajnie, bo jest lunch time 12:00 - 17:00 (tańsze obiadki) i happy hours od 19:00 do 21:00. Wkrótce też będzie alko. Fajnie wyglądało ciasto marchewkowe, a jakby ktoś chciał nadrobić, to i tv duże jest.
Idąc dalej zobaczyłam dwie palmy i tabun ludzi... a co to?? Jak to co? Kebabcio! Polacy pokochali to danie i zakładam się, że za sto lat będzie to danie narodowe (pewnie nie tylko w Polsce). Także na Wilsona kebabcio jest i chyba dobry, bo tłum w środku niesamowity.
Wilson ma tę zaletę, że jest tu naprawdę wszystko.. Poza sklepami,
kawiarniami, restauracjami można zażyć kąpieli słonecznych w pobliskim,
dużym parku i na chwilę uciec od zgiełku ulic.
A jak się komuś zachce, to w drodze do kina Wisła może kupić sobie pyszne owoce
i w stylu "econatural" zajadać je na seansie zamiast niezdrowego popcornu:)
Plac Wilsona tylko zyskuje. Zmienia się i przeobraża pozostając cały czas miejscem ogólnodostępnym, ale klimatycznym. Przechodząc obok parku zauważyłam plakacik głoszący koncert Natu w Nowym Forcie (projekt z okazji 50-lecia debiutu artystycznego JANIS JOPLIN)
http://www.muzyka.pl/news/pokaz/25091/specjalny_koncert_natu_z_okazji_jubileuszu_debiutu_artystycznego_janis_joplin.html,
to raz, a dwa z okazji weekendowego kreatywnego Żoliborza 7-9 września możecie obejrzeć masę ciekawych wernisaży w całej dzielnicy
http://www.kreatywnyzoliborz.pl/
Zaczęłam od krańca z przystankiem Bochomolca.Jak chcecie szybko wpaść po małe co nie co, to polecam piekarnio - cukiernię W.Czubak. Mają przepyszne, piękniste śniadaniowe słodkości, duży wybór chleba np o obniżonej zawartości sodu czy węglowodanów, masę drożdżówek i lody. A wszystko jest świeże i smaczne.
Po odwiedzinach Czubaka nabrałam ochoty na więcej i skręciłam lekko w prawo w kierunku Potockiej. Pod bordowymi baldachimami możecie znaleźć kilka atrakcji. Od razu moje oko przyciągnęła Mydlarnia u Franciszka.
Plac Wilsona 4 lokal 103 :) http://www.terefere.com.pl/
Małe, przytulne, klimatyczne bistro i rzeczywiście podają tam bystro, a do tego miło i ciepło. Zamówiłam zestaw śniadaniowy i to było dobre :) 18 zeta. Poza tym mają naprawdę duże spektrum kulinarne - od bogatych zestawów śniadaniowych, po przekąski, zupy, makarony, sałaty i dania główne, kończąc na wszelkiej maści napojach i deserach. Przyjemnie siedziało mi się z kawusią łapiąc ostatnie promienie lata...
Po pożywnym i pysznym śniadaniu, gdzie do dziś wspominam smak konfitury jagodowej, chciałam więcej Wilsona!! Pewnie nie zaskoczę starych wyjadaczy pokazując Music Media...
Na maksa oldschoolowy sklep muzyczny. Niezły klimat, jak z lat 90'. Tam czas się zatrzymał. Różności dostaniecie: płyty ofkors, plakaty i na pewno informacje od Pana, który też tam już pewnie długo urzęduje:)
Dalej zajrzałam do "nowej - starej" Kawalerki. Teraz to lounge bar & restaurant. Mickiewicza 27
Rozkręcają się z nowym menu, bogatszym, ciekawszym. Fajnie, bo jest lunch time 12:00 - 17:00 (tańsze obiadki) i happy hours od 19:00 do 21:00. Wkrótce też będzie alko. Fajnie wyglądało ciasto marchewkowe, a jakby ktoś chciał nadrobić, to i tv duże jest.
Idąc dalej zobaczyłam dwie palmy i tabun ludzi... a co to?? Jak to co? Kebabcio! Polacy pokochali to danie i zakładam się, że za sto lat będzie to danie narodowe (pewnie nie tylko w Polsce). Także na Wilsona kebabcio jest i chyba dobry, bo tłum w środku niesamowity.
i w stylu "econatural" zajadać je na seansie zamiast niezdrowego popcornu:)
Plac Wilsona tylko zyskuje. Zmienia się i przeobraża pozostając cały czas miejscem ogólnodostępnym, ale klimatycznym. Przechodząc obok parku zauważyłam plakacik głoszący koncert Natu w Nowym Forcie (projekt z okazji 50-lecia debiutu artystycznego JANIS JOPLIN)
http://www.muzyka.pl/news/pokaz/25091/specjalny_koncert_natu_z_okazji_jubileuszu_debiutu_artystycznego_janis_joplin.html,
to raz, a dwa z okazji weekendowego kreatywnego Żoliborza 7-9 września możecie obejrzeć masę ciekawych wernisaży w całej dzielnicy
http://www.kreatywnyzoliborz.pl/
niedziela, 2 września 2012
BAR NAM SAJGON
W związku z moją ostatnią fascynacją kuchnią azjatycką szukałam w Warszawie "chińczyka z prawdziwego zdarzenia " innego niż typowe bary. I znalazłam BAR NAM SAJGON z prawdziwą kuchnią wietnamską.
Wcześniej od 2005 r. bar działał na stadionie X lecia, początkowo skupiający klientów Wietnamczyków, z czasem coraz więcej Warszawiaków zaczęło doceniać tą kuchnię. Bar był nawet nominowany do nagrody Gazety Wyborczej - Wdechy 2009. W końcu przeniósł się w samo Centrum Warszawy - na ul. Bracką 18.
Lokalizacja idealna. Wnętrze schludne, estetyczne i przestronne. Bez kiczu, który możemy spotkać w typowych barach z chińszczyzną. Obsługa kelnerów - miła i sprawna.
Przechodząc do menu - znajdziemy w nim dania w cenie około 20 zł za każde. Są bardzo oryginalne i właśnie o to mi chodziło - żeby spróbować czegoś nowego, typowo regionalnego, nowych smaków.
Zdecydowana większość, prawie wszystkie dania są na bazie makaronu ryżowego -drobnego lub normalnego. Duży wybór zup od PHO do innych, których nazwy niestety nie pamiętam - wszystkie w dużych miskach z makaronem ryżowym. Makaron ryżowy, kiełki, kolendra i trawa cytrynowa, bulion, ostry sos - to główne składniki każdego dania. Znajdziemy dania na zimno i ciepło, ciekawe sałatki. Dania z wołowiną, grillowaną kaczką i owocami morza.
Długo nie mogłam się decydować, ale w końcu wybrałam makaron ryżowy ze smażona wołowiną, kiełkami grzybami mun i całą masą innych składników. Danie podane z bulionem do polania i ostrym sosem oraz pałeczkami - widelce na zamówienie :)
Jednym słowem - PYSZNE ! :) Dokładnie to czego szukałam, danie i połączenie smaków przenosi nas prosto z Warszawy do Wietnamu. Ciężko znaleźć w Polsce takie miejsca - wiem, że na pewno tu wrócę spróbować wszystkich innych pozycji menu (w tym tofu, którego jeszcze nigdy nie jadałam). Wszystkim polecam tą kulinarną podróż.
FB: http://www.facebook.com/NamSajgon
Alicja Jurkowska
Wcześniej od 2005 r. bar działał na stadionie X lecia, początkowo skupiający klientów Wietnamczyków, z czasem coraz więcej Warszawiaków zaczęło doceniać tą kuchnię. Bar był nawet nominowany do nagrody Gazety Wyborczej - Wdechy 2009. W końcu przeniósł się w samo Centrum Warszawy - na ul. Bracką 18.
Lokalizacja idealna. Wnętrze schludne, estetyczne i przestronne. Bez kiczu, który możemy spotkać w typowych barach z chińszczyzną. Obsługa kelnerów - miła i sprawna.
Przechodząc do menu - znajdziemy w nim dania w cenie około 20 zł za każde. Są bardzo oryginalne i właśnie o to mi chodziło - żeby spróbować czegoś nowego, typowo regionalnego, nowych smaków.
Zdecydowana większość, prawie wszystkie dania są na bazie makaronu ryżowego -drobnego lub normalnego. Duży wybór zup od PHO do innych, których nazwy niestety nie pamiętam - wszystkie w dużych miskach z makaronem ryżowym. Makaron ryżowy, kiełki, kolendra i trawa cytrynowa, bulion, ostry sos - to główne składniki każdego dania. Znajdziemy dania na zimno i ciepło, ciekawe sałatki. Dania z wołowiną, grillowaną kaczką i owocami morza.
Długo nie mogłam się decydować, ale w końcu wybrałam makaron ryżowy ze smażona wołowiną, kiełkami grzybami mun i całą masą innych składników. Danie podane z bulionem do polania i ostrym sosem oraz pałeczkami - widelce na zamówienie :)
Jednym słowem - PYSZNE ! :) Dokładnie to czego szukałam, danie i połączenie smaków przenosi nas prosto z Warszawy do Wietnamu. Ciężko znaleźć w Polsce takie miejsca - wiem, że na pewno tu wrócę spróbować wszystkich innych pozycji menu (w tym tofu, którego jeszcze nigdy nie jadałam). Wszystkim polecam tą kulinarną podróż.
FB: http://www.facebook.com/NamSajgon
Alicja Jurkowska
sobota, 1 września 2012
BY the WAY BOTTEGAkulinarna
W piątkowe popołudnie, na randkę z moim ukochanym, wybraliśmy, z jakże modnego lipowego zagłębia, BTW, czyli BAY the WAY. Zrobiliśmy to mimochodem, ale wybór okazał się strzałem w dziesiątkę:)
W tym małym lokalu panuje przyjemna atmosfera. Od razu poczułam się wyjątkowo, ponieważ kelner (wszyscy ubrani są w modne dżinsowe koszule i szare fartuchy) nieintruzywnie opowiedział kilka słów, o co dzień zmieniającym się menu, co ułatwiło mi wybór dań. Przywitali nas chlebem, soczystymi oliwkami i aromatyczną oliwą, co było miłe.
W międzyczasie mogłam nacieszyć oczy różnymi puzderkami z herbatami, kawami i napojami. Na symetrycznych pułkach stoją grzecznie słoiki z konfiturami, przecierami i innymi dodatkami. A lodówka zapełniona jest obłędnymi cudeńkami pt. crème brûlée czy mus malinowy...
Zupa krem z grzybów (zabijcie mnie, ale nie pamiętam czy to borowiki były czy podgrzybki) była intensywna w smaku, świetnie doprawiona i już po niej byłam mocno syta. Bardzo duża porcja, która swobodnie wystarczy jako samodzielny posiłek.
Jednak punktem kulminacyjnym stały się tagiatelle z grzybami, speckiem i zielonym groszkiem oraz gnocchi z szynką parmeńską, szpinakiem i suszonymi pomidorami. Wyborne. Proste. Pyszne. Kwintesencja włoskich specjałów i aromatów.
Na pewno będę wracała na Lipową, bo w BTW jeszcze wszystko przede mną. Przychodząc tam można spodziewać się kulinarnych podróży pierwszą klasą. A poza tym mają super widelce ;)
http://www.facebook.com/BYtheWAYbottegaKULINARNA?ref=stream
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































